Wcześniejszy wpis – http://www.cisowska.com.pl/emigracja-kolonialna-cz-21/

W pierwszym z tych sprawozdań, w raporcie za 1927 rok Komitet wskazuje, że celem obecnej polityki emigracyjnej brytyjskiej jest racjonalna repartycja białej ludności w granicach imperium, a nie przejściowe i sporadyczne zaradzanie bezrobociu. Na 153.505 emigrantów, którzy porzucili w 1927 r. Wielką Brytanię, skorzystało z subwencji, udzielanych na mocy Empire Seltlement Act 63.505 osób czyli 41,4%. Z nich 29.132 osoby udały się do Australii, 4.446 – do Nowej Zelandii, 29.244 – do Kanady i 205 osób do Południowej Afryki. Sprawozdanie wskazuje na drobne i niewspółmierne z oczekiwaniami rezultaty nowego prawa. Przypuszczano, że na mocy tej ustawy rocznie emigrować będzie około ćwierci mili ona wychodźców. Na przeszkodzie stanęły: koniunktura gospodarcza, wysokie ceny przejazdu (Ł. 18.15 – przejazd III klasą do Kanady i Ł. 37 – do Australii i Nowej Zelandii), polepszenie warunków socjalnych w Wielkiej Brytanii, w wyniku wprowadzenia ubezpieczeń społecznych itp. Z drugiej strony z ulg mogą korzystać tylko kategorie, potrzebne dominiom, tj. tylko ci, którym władze kraju imigracyjnego mogą zapewnić natychmiastową pracę. Takimi są tylko rolnicy, albo służące, wreszcie jednostki, wezwane przez osoby, już zamieszkałe w dominium. Sprawozdanie próbuje polemizować z takimi wąskimi poglądami dominiów.

Raport Oversea Seltlement Commitlee za okres od 1 stycznia 1930 r. do 31 marca 1931 roku zaznacza, że ulgi przewozowe, jak i wszelka inna pomoc, nie wystarczają przy złej koniunkturze. Emigracja maleje. W 1930 roku opuściło Zjednoczone Królestwo 29.478 osób, korzystających z pomocy na podstawie mocy Empire Seltlement Ad, wobec 72.213 w 1929 r. Z pomocy jednak tej korzystało w 1930 roku 84,5% wszystkich emigrantów, a w 1929 roku tylko – 78,3%.

Zupełnie wyraźnie Komitet przyznaje się do tego, że w rozpatrywaniu problematu migracji w łonie Imperium Brytyjskiego kierować się wypada nie sytuacją w kraju emigracji tj. w metropolii, lecz zdolnością chłonną krajów imigracji tj. dominiów i kolonii, co znowu zależy od rynków zbytu dla produktów tych krajów, oraz od rozporządzalnego kapitału, który tam może być inwestowany.

Do Kanady przewieziono do 31 lipca 1930 roku 3.346 rodzin. Z liczby tej 846 rodzin, czyli 25,3%, zupełnie uniezależniło się od wpływów Komitetu. Z nich 233 uprawiają bez żadnych subsydiów dalszych rolę w Kanadzie, 370 – urządziło się inaczej, 72 – przebywają w Kanadzie, lecz los ich nie jest wiadomy, wreszcie 171 rodzin (5,1%) powróciło do Wielkiej Brytanii, lub przeniosło się z Kanady gdzieindziej. Rząd brytyjski wydał na ten cel około Ł. 750.000. Poza programem urządzono 96 rodzin w Nowym Brunświku na gospodarstwach, przez nich zakupionych. W prowincji tej osiadło razem 200 rodzin.

W Australii, jak się skarży sprawozdanie, depresja 1930 roku zwiększyła restrykcje imigracyjne. Liczba emigrantów, którym pomagano była mniejsza, niż kiedykolwiek za cały okres od 1922 r., tj. od ustanowienia Empire Seulement Ad. Ograniczono się w 1930 roku do dopuszczania do lądowania tylko członków rodzin poprzednio osiadłych przybyszów, drobnej zupełnie ilości kobiet, które mogły otrzymać miejsca, jako służące, ściśle ograniczonej liczby chłopców, którzy mieli zapewnioną z góry pracę, oraz dzieci zgodnie z planem „Barnardo“ itp. Ku końcowi 1930 roku ograniczono się wyłącznie do sprowadzania rodzin.

Rozmaite prywatne przedsiębiorstwa, które zajmowały się pomocą emigrantom otrzymały w ciągu 1927 – 1928 roku Ł. 22.830 i wyekspediowały 14.871 osób. Jest rzeczą godną uwagi, że jednocześnie Armia Zbawienia, która subsydiów żadnych nie otrzymywała, pomogła wyemigrować 8.730 wychodźcom.

Dosyć jest porównać wielkie cyfry nie subsydiowanej przedwojennej migracji z obecnymi mizernymi liczbami, żeby uświadomić sobie całą nikłość wszystkich tych wysiłków. Zdawały sobie z tego sprawę znakomicie dwie ostatnie brytyjskie konferencje imperialne. Konferencja 1930 roku wyniesie wprawdzie rezolucję, gdzie wyrazi znamienną opinię, że „sprawa lepszej repartycji białej ludności brytyjskiej społeczności nie przestanie być problematem pierwszorzędnego znaczenia”, lecz nie omieszka dodać, że „gospodarcze trudności chwili obecnej uniemożliwiają wszelki większy ruch emigracyjny ze Zjednoczonego Królestwa do dominiów”.