Prócz powyższego w wielu miejscowościach panowała niesłychana, fizyczna prawie, ciasnota. Ludność rolnicza jednej z wysp Hebrydzkich, wyspy Rum, tak była stłoczona, że dla większości nie mogło być mowy o owocnej pracy na roli. Landlord był zmuszony skasować długi i obdarować bydłem i pieniędzmi tych, którzy wyrazili gotowość emigrowania do Kanady.2 Rynek pracy był przeładowany. Zarobki spadały ciągle i płaca robocza, która w Glasgow dochodziła w okresie 1810/1816 do 20 szylingów tygodniowo, maleje stale, aż w 1838 roku dochodzi do 9% szylinga. W 1826 roku liczono w Yorkshire 15.000 bezrobotnych tkaczy, w Lancashire  – 90.000!

Trzeba było coraz poważniej myśleć o emigracji. W ciągu pierwszych piętnastu lat po wojnach napoleońskich liczba wychodźców z W. Brytanii waha się w granicach 12.510, w 1816 roku i 31.198 w 1829 r.1 Migranci kierują się prawie wyłącznie do Północnej Ameryki, w 42%% do Stanów Zjednoczonych, w 57%% do Kanady. Jasnym jest, że rząd Brytyjski, ożywiony wciąż jeszcze niezbyt przyjaznym uczuciem do Stanów, niezupełnie chętnym okiem patrzył na wychodźtwo swych obywateli do tej nowej republiki. Wypadało pomyśleć o skierowaniu strumienia migracyjnego w stronę własnych kolonii, tj. do Kanady, Południowej Afryki i Oceanii.