Historia angielskiej emigracji do Australii jest wyjątkowo pouczająca, albowiem z nią związany jest nowy racjonalny kierunek ruchu wychodźczego z Wielkiej Brytanii. By zachęcić do emigracji do Australii oddawano ku końcowi pierwszej ćwierci zeszłego stulecia na własność w Zachodniej Australii każdemu tyle ziemi, ile mógł nabyć po 3 za 40 akrów (16 ha), nie ograniczając rozmiarów. Znaleźli się przedsiębiorcy, co wielkie obszary w ten sposób zajmowali. Wnet okazało się, że stwarzano nie zamieszkałe kolonie, lecz propagowano i szerzono pustkowia. Przywiezieni przez przedsiębiorców osadnicy woleli sami nabyć ziemię, niż pracować na innych. Jeden z takich przedsiębiorców, niejaki Peel nabył olbrzymi 100.000 ha. obszar i przywiózł 170 osadników, którzy po przyjeździe wszyscy go porzucili. W swej ogromnej posiadłości Peel pozostał sam. Cały kapitał jego był stracony. Przywiezieni przez niego migranci, nie posiadając żadnych środków, nie mogli się na swych działkach utrzymać. Wracali do Peel’a, a właściwie do pustyni, na eksploatację której nie było już kapitałów. I Peel, i ludzie jego, i administracja kolonialna, i rząd metropolii otrzymali poglądową naukę niemożności egzystencji kapitału bez pracy i pracy bez kapitału. Problemat jednak emigracji, we wczesnej swej formie osadnictwa, utknął na martwym punkcie.